Posty

 Każdy kij ma dwa końce, a bycie osiedlową dziwką jest jego połową. A więc to już oficjalnie. Mam lat 38 i oficjalnie stałam się tym, przed czym ostrzegali mnie rodzice. Idę ulicą, na której się wychowałam, a moja fama mnie wyprzedza. Firanki w oknach mijanych budynków bujają się delikatnie, niby podmuchy wiatru.  Bycie szmatą, zdrajcą, nielojalnością to tylko część, chcę im powiedzieć. Wysłuchajcie mnie, chcę powiedzieć, kiedy ich twarze nikną w półmroku wnętrz zimnych domów. Widzę swoje odbicie w ich oknach, widzę swoją postać: wykrzywioną, rozmazaną, niepełną. Czuję spojrzenia, czuję je wszędzie, czuję ten wstyd, gorszość, plamę, skazę. Przenikają mnie na wskroś, pomijając wszystko co dobre i słodkie, pomijające to co najważniejsze. Co jest jego drugą?
Otwieram oczy.   Jest noc, a ja od lat budzę się jak w zegarku - co godzinę.   Budzę się. To coś jak szarpnięcie, zderzenie dwóch aut na autostradzie. Przerażenie zapiera mi dech w piersi tak głęboko, że brak mi tchu. To popłoch, panika, wrzask. Moje serce szaleńczo wali, oto samolot ANNA pikuje w dół i już za moment uderzy w ziemię.  Leżę bez ruchu, bez wyboru, zupełnie jakbym była prawdziwym pasażerem tego feralnego lotu - jak  uwięziona pasami we wnętrzu blaszanego potwora skazanego na potępienie w ognistym płomieniu. Pierwotny lęk rozszerza moje źrenice i wyciska ze mnie pot, i wydaje mojemu ciału komendę: uciekaj! Nie mogę nawet drgnąć.  ** Jest dzień. Budzę się, już na dobre.   Ile mam lat? Skąd jestem lub co ważniejsze, dokąd idę?   *** Ze łzami w oczach przełamuję na pół tabletkę antydepresyjną.  Podobno pomaga, choć wewnątrz czuję jak choroba zajmuje kolejne organy: wątrobę, nerkę, zapach,  kolor, smak. Kształty spłaszczaj...